Wielkie nadzieje

7752294.6.jpg

Adaptacja powieści Dickensa udaje się zaledwie połowicznie. Z jednej strony „Wielkie nadzieje” uwodzą pięknymi zdjęciami Johna Mathiesona ubranymi w kolory butelkowej zieleni i kurzowej szarości, z drugiej – rażą przewidywalnością. Zmienne szczęście dopisuje też aktorom. Młody Jeremy Irvine, który debiutował w Spielbergowskim „Czasie wojny”, nie potrafi unieść roli Pipa. Jest przezroczysty, jakby siłą wsadzony w dickensowski kostium. czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *