Split

7773797.6.jpg

Shyamalanowskie thrillery niemal zawsze zbudowane są na fundamencie traumy, i to niemal zawsze płynącej z połamanych rodzinnych relacji. Nie inaczej jest w przypadku „Split”: mamy twist, mamy podtrzymanie formy, ale przede wszystkim mamy traumę. Nic dziwnego, kiedy głównym kołem zamachowym intrygi jest zaburzenie dysocjacyjne tożsamości, potocznie zwane rozdwojeniem jaźni. O Shyamalanie swego czasu mówiono często – niekoniecznie trafnie – że jest on „nowym Hitchcockiem”. Jeśli tak, „Split” należałoby uznać za „Psychozę” do sześcianu. czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *