Son of a Gun

7661513.6.jpg

Avery wie, jak zainscenizować z biglem strzelaninę i pościg samochodowy, ma także ucho do smutnych piosenek, które ładnie podkreślają nastrój intymnych scen. To wystarczy, by „Son of a Gun” oglądało się bez bólu zębów. Jeśli zaś pamiętacie lata 90. i „Kino nocne” serwowane w sobotnie wieczory przez telewizję publiczną, seans australijskiego sensacyjniaka może zakończyć się nawet nostalgiczną łezką. Zawsze coś. czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *