Sicario

7701350.6.jpg

Villeneuve wpisuje intymną perspektywę bohaterki w formułę ponurego, przytłaczającego dreszczowca. Jego film – w przeciwieństwie do „Traffic” Soderbergha – nie przynosi panoramicznego obrazu narkobiznesu, nie ma też ambicji rozliczania się z imigracyjną polityką amerykańskiego rządu. To raczej dwie godziny w otchłani – ten rodzaj katartycznego przeżycia, który może nam zapewnić tylko najlepsze kino. czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *