Przychodzi facet do lekarza

7618140.6.jpg

Obraz sprawia wrażenie zrobionego przez osobę, która znacznie przedawkowała cukier. Króluje tu hiperaktywność i histeryczna nadekspresja. Boon szaleje na ekranie, rzucając wyzwanie widzom, by spróbowali zachować poważną minę. I wychodzi z tej walki zwycięsko. Trudno bowiem nie parskać śmiechem w tak zabawnych scenach, jak chociażby w tej pod prysznicem z tak zwaną „grą wstępną”. Nie sposób nie bawić się wygłupami Boona, jego bardzo żywą mimiką twarzy i tym, jak gra całym swoim ciałem. Boon przypomina tu młodego Jima Carreya z „Maski”. czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *