Pięćdziesiąt twarzy Greya

7675291.6.jpg

Zdaję sobie sprawę, że krytykowanie „Greya” przypomina sparing z Witalijem Kliczką. Perwersyjny bogacz od dawna należy do panteonu popkultury i nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie zamierzał go opuścić. Zarówno książka, jak i film, cokolwiek by o nich mówić, mają jeden niepodważalny atut: mogą zainspirować do odpalenia w sypialni fajerwerków. Jak wiadomo, z seksem jest jak z pensją: lepiej, gdy mamy go więcej. czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *