Pacific Rim: Rebelia

7828203.6.jpg

Kwintesencją tego kina jest atrakcja – ruch, kolor, płynność, dźwięk, szok wizualny. Potężna kumulacja energii kinetycznej – tony metalu nacierające na tony śmierdzącego mięsa. I walki wypadają odpowiednio spektakularnie – kaiju są jeszcze większe i jeszcze bardziej śmiercionośne, miasta sypią się jak domki z kart, jaegery tłoczą się w grupie na jednym ekranie, dźwigają giga-maczugi i świecące miecze. Tyle że jest to wszystko maksymalnie bezpłciowe, wyzute z entuzjazmu, skopiowane nie tyle z pełną świadomością popkulturowych tradycji, odniesień i nawarstwień, co z nabożnym wręcz szacunkiem dla sukcesu kasowego poprzednika. czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *