Ostatnia rodzina

7748995.6.jpg

Matuszyński pokazuje, że za każdym surrealistycznym krajobrazem i każdą gotycką maskaradą czai się zwykła codzienność – kto wie, czy nie bardziej przerażająca. Każdy wizjoner musi czasem zrobić pranie, każdy samozwańczy wampir musi kiedyś odwiesić pelerynę na wieszak i zjeść obiad u mamy. Wspomniana biograficzna wyliczanka służy właśnie do wydobycia tej trywialności, do przypomnienia, że u podstaw nawet najbardziej poetyckich życiorysów leży proza. czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *