Miłość

7525701.6.jpg

Trzeba oddać Fabickiemu sprawiedliwość. Nie (melo)dramatyzuje on według gazetowo-telewizyjnych wzorców, wspomnianą aferę traktuje zaledwie jako punkt wyjścia. Zapewne bliskie mu są ostatnie dokonania Rumunów czy „Rozstanie” Farhadiego. Tak jak tamci twórcy Fabicki nie dzieli swojej szachownicy na czarne i białe, a przyznaje racje sprawiedliwie, po równo. czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *