Krzysiu, gdzie jesteś?

7853862.6.jpg

„Krzysiu, gdzie jesteś?” ogląda się chwilami z gulą w gardle, dlatego szkoda, że im bliżej końca seansu, tym usilniej Forster stara się te emocje rozchodzić. Lecz ewidentne braki scenariuszowe nie są zdolne rozproszyć magii roztaczanej przez Kubusia i spółkę, którzy mimo upływających lat nie zmienili się ani trochę. I jest w tym pewna pociecha, że my możemy sobie dorastać ile wlezie, ale pewne rzeczy pozostają na swoim miejscu. czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *