Kamerdyner

7580984.6.jpg

Film jest bardzo „czysty”, nawet wtedy, kiedy dotyka spraw bolesnych i przypomina brutalne wydarzenia. Przywodzi na myśl dziadka, który wnukom wspomina o swojej burzliwej przeszłości. Chce, by pamiętali, o tym, jak to kiedyś było, ale jednocześnie unika epatowania dosłownością, by nie przyprawić kochane wnuczęta o nocne koszmary. Daniels próbuje być też salomonowym sędzią XX-wiecznej historii Ameryki. Pilnuje się, by każdej scenie negatywnego zachowania białych towarzyszyła scena pozytywna. czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *