Jeździec znikąd

7552967.6.jpg

Verbinski jest wytrawnym stylistą. W jego rękach każdy westernowy evergreen zamienia się w ciąg imponujących kompozycją oraz malarskim zacięciem obrazów, które chciałoby się oprawić w ramkę i powiesić nad kominkiem obok poroża jelenia. Najwięcej frajdy ewidentnie sprawiły mu sceny z pociągami. Zarówno otwierająca „Jeźdźca” sekwencja napadu jak i finałowa szaleńcza gonitwa po wagonach ze srebrem rozegrana pod uwerturę z „Wilhelma Tella” Rossiniego to popis inscenizacyjnej brawury. czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *