Jack Strong

7590149.6.jpg

Pomimo wymienionych słabości „Stronga” wciąż ogląda się z przyjemnością. Pasikowski nie bez przyczyny uważany jest za jednego z najlepszych polskich rzemieślników. Wie, jak zdobyć zainteresowanie widza, podkręcić napięcie, a wreszcie zmylić fabularne tropy. Podoba mi się też dyskretna ironia, z jaką reżyser bawi się gatunkowymi kliszami i dopasowuje je do siermiężnych PRL-owskich warunków. Dalej powodzenie filmowej operacji zależy już tylko od aktorów. Na drugim planie popis dają zarówno Polacy, jak i Rosjanie. czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *