Ida

7567351.6.jpg

Nie ma u Pawlikowskiego kolekcji trupów w szafie, nie ma spisku kleryków i uwikłanego w brudne sprawki komendanta policji, nie ma pustelniczki Danuty Szaflarskiej wyłaniającej się z lasu z prawdą na ustach. Są zwyczajni ludzie o poplątanych życiorysach i niewybaczalnych grzechach na sumieniu. I – podobnie jak w najlepszych filmach szkoły polskiej – kamera wydaje się im nieco życzliwsza, pozostawia więcej przestrzeni, pozwala przemówić mimice, językowi ciała. Cały utwór wygląda zresztą, jakby tej szkoły polskiej był pogrobowcem. czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *