Gra o wszystko

7815296.6.jpg

„Gra o wszystko” nie sprowadza się do opowieści o tym, że za każdą inteligentną, wygadaną i odnoszącą sukcesy kobietą stoi jakiś facet, najczęściej jej ojciec (tutaj o ojcowskiej twarzy Kevina Costnera). Chastain daje zbyt wielowymiarowy występ, by dać się zamknąć w podobnej szufladce. Na owej wielowymiarowości zasadza się zresztą jej rola: Molly przepoczwarza się niczym kameleon(ica), zręcznie dopasowując daną twarz do danej gry – choćby tę dobrą do tej złej. Ironia sytuacji panny Bloom polega oczywiście na tym, że może ona grać jedynie według scenariusza napisanego przez mężczyzn. czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *