Baby Driver

7793503.6.jpg

Edgar Wright po raz kolejny bierze bohatera i filtruje cały film przez jego osobę, jego fascynacje, jego fetysze. Serwuje nam kino pozwalające zanurzyć się w cudzym punkcie widzenia; przepisuje osobowość postaci na język montażu, ruchów kamery, ścieżki dźwiękowej. A skoro ów bohater jest pracującym na zlecenie bankowych rabusiów młodocianym kierowcą wyścigowym z hoplem na punkcie retro-przebojów, nie ma wyjścia: rezultat musi być unikalny. czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *